Wycieczka do Kijowa - pytania i odpowiedzi
Kiedy najlepiej wybierać się do Kijowa?
Moim zdaniem, najlepszym okresem jest druga połowa kwietnia i cały maj. Nie ma wtedy 40-stopniowych upałów, których warto się spodziewać latem, a szczególnie w lipcu. Chociaż nie koniecznie. Okres czerwiec-sierpień ma swoje zalety: miasto wtedy liczy o połowę mniej ludności, ponieważ są wakacje. Na pewno nie polacam planować wyjazd na póżną jesień i całą zimę. Nigdy nie wiadomo, jaka będzie pogoda.
Ile wyniesie wyprawa do Kijowa?
Tyle samo, co przeciętny wyjazd do któregokolwiek z państw Europy Środkowo-Wschodniej. Nie jest ani specjalnie drogo, ani też tanio. Powiedziałabym, że ceny są porównywalne do polskich: coś jest tańsze, coś droższe, ale w sumie wychodzi na jedno.
Czy można wymienić złotówki?
Tak, ale tylko w „Kredobanku” (jest oddziałem PKO). Warto się zaopatrzeć w euro lub dolary, może być karta kredytowa. Nie ma też konieczności wymieniania hrywien w Polsce.
Jak się rozliczać?
Wszędzie preferowana jest gotówka. Kijowianie nie są jeszcze przyzwyczajeni do korzystania z kart kredytowych, natomiast zawsze noszą ze sobą gotówkę, dlatego podczas wyjazdów zagranicznych często zostają ofiarami złodziei.
W wielkich sklepach można płacić kartą, ale np w restauracjach raczej nikt się nie rozlicza w taki sposób, chociaż podejrzewam, że taka możliwość istnieje. Po prostu takie są tutejsze obyczaje. Więc bardzo polecam mieć ze sobą gotówkę.
Czy istnieje możliwość wynajęcia roweru?
Niestety o rowerze muszą Państwo zapomnieć. Obecnie nie ma w Kijowie ścieżek rowerowych (chociaż przed mistrzostwami Euro 2012 miałyby się pojawić), nieliczni rowerzyści poruszają się drogami dla samochodów. Tego akurat Państwu nie polecam, bo to jest zawsze ryzyko. Tym bardziej, że go po prostu nie ma gdzie wynająć.
Jak się poruszać po mieście?
Na pewno da się obejść bez taksówek. Najbardziej polacam metro – oszędzi to Państwa czas. Bilet jednorazowy kosztuje 2 UAH. Biletów na całą dobę niestety nie ma. Są natomiast karty na określoną ilość przejazdów. Można również wykupić bilet miesięczny, ale wg mnie nie bardzo to się opłaca. Zniżek dla studentów studijujących za granicą też niestety nie ma.
Bilet trolejbusowy, autobusowy lub tramwajowy kosztuje 1,5 UAH. Są również bilety miesięczne, ale jak już wspominałam, nie bardzo się opłaca ich zakup.
Ale UWAGA! Oprócz państwowej komunikacji miejskiej jeździ po Kijowie mnóstwo prywatnych busików (żółtych, białych lub o innym kolorze). Jednorazowy przejazd busikiem kosztuje ok. 2-2,5 UAH w zależności od trasy. Proszę zwrócić uwagę, że w takich busikach kierowca nie zawsze daje bilet. Pieniądze się przekazuje do kierowcy, który zwraca resztę. Czesem z kierowcą jeżdzi konduktor, ale na to akurat liczyć nie warto. Całe to zjawisko przypomina raczej arabskie busy\autobusy w Kairze lub Damaszku, ale taka jest prawda i warto po prostu wiedzieć, czego się spodziewać.
Czy da sie dogadać po polsku w Kijowie? - Nie.
Czy da sie porozumieć w jakimkolwiek innym języku obcym?
Nie bardzo. Ale w centrum miasta zawsze można spotkać studentów, jako-tako mówiących po angielsku. Zawsze można liczyć na powodzenie...
Ponieważ Państwo nie mają czasu na opanowanie mieszanki ukraińskiego z rosyjskim, którą zwykle posługują się przeciętni kijowianie, warto zafundować w przewodnika lun zdać się na łaskę losu.
Czy warto robić zakupy w Kijowie?
Zależy. Nie wiem, dlaczego przyjeżdżający do Kijowa obcokrajowcy tkwią w mniemaniu, że tu można zrobić tanie zakupy. Wręcz przeciwnie. Jeśli chodzi o odzież, perfumy lub aksesoria, polecam wyposażać się w takie rzeczy w strefie UE. Ceny są takie same co wzędzie, ale jakość wg mnie nie jest warta tych pieniędzy. Jedzenie niby nie jest aż takie drogie, ale nie wiem, co z tego można zabrać do domu. Chyba że jakieś upominkowe butelki z wódką.
Tak w ogólie... chyba nie warto poświęcać czas na wycieczki do centrów handlowych: nie zobaczą tam Państwo nic, czego nie dałoby się znależć w Polsce.
Ponieważ w chwili obecnej na naszej stronie nie ma wystarczającej ilości informacji, szczegółówe pytania prosze kierować bezpośrednio do mnie, Natalii Żurawskiej, n.zurawska@gmail.com




